Dzisiaj rozpocząłem ostatni trzytygodniowy mikro-cykl przed pierwszym startem w Dolsku. Do wykonania miałem ćwiczenie P1 czyli sprinty. Chyba już po raz ostatni wykorzystałem do tego celu rower szosowy.
Od jutra zacznę "wdrażać" treningi na rowerze MTB ( czyt. "Marianie" )
Pierwszą część treningu postanowiłem wykonać pod wiatr, dlatego na początku ruszyłem w kierunku Lubasza. Jak zwykle zacząłem od 15 minutowej rozgrzewki, w czasie której powoli zwiększałem tętno przez pierwszą,
a potem drugą strefę.
Gdy bylem już odpowiednio rozgrzany, przeszedłem do wykonania ćwiczenia właściwego...
Tym razem na polecenie "NTK" wykonałem 8 serii po 6 sprintów. Każda seria składała się 6 około 10 sekundowych sprintów oraz następującego po każdym z nich 50 sekundowego odpoczynku.
Pomiędzy seriami odpoczywałem także przez 6 minut jadąc w drugiej strefie tętna ( 139-151 ).
W sumie wykonałem 49 sprintów ponieważ przy jednej serii się zagapiłem i wykonałem ich 7 :)
Ostatni z dzisiejszych sprintów wykonałem tuż przed Wronkami, a przypadający po tej serii odpoczynek wykonałem na ulicach tego miasta by następnie wyjechać w kierunku Szamotuł. Okazało się wtedy, że cały odcinek do naszego miasta pojadę z wiatrem :) Postanowiłem to wykorzystać i wykonałem 20 minutową tempówkę w trzeciej strefie tętna ( 151- 158 ) podczas której prędkość jazdy oscylowała w granicach 40-45 km/h :)
Na koniec treningu jak zwykle mały "lans" na ulicach Szamotuł który wykorzystałem do wykonania rozjazdu.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/9sdsvbt5th1sl9t4
W sumie pokonałem 83,00km w czasie 2h 31min 43sek ze średnią prędkością 33 km/h
HR śr. 146 , HR max. 163. Spalone kalorie; 2266 kcal , Przewyższenie; 175m
Temp. śr. 14 st. C.
P.S.
Po dzisiejszym treningu postanowiłem umyć wszystkie rowery. "Zimówka" umyta i wypieszczona wylądowała na strychu :) Do "Mariana" założyłem czujniki prędkości oraz kadencji, napompowałem widelec, a także ustawiłem "odpowiednio" nowe siodełko :) Można więc powiedzieć że póki co jest gotowy do pierwszego terenowego treningu. Wkrótce czeka go jeszcze wymiana opon, napędu oraz środka suportu, ale póki co musi dawać radę z tym co ma. Na koniec przyszła pora na kosmetykę i pielęgnację "Erwina", która zakończyła dzisiejszy rowerowy dzień.
Znowu Cię ponosi!!! Nad wydolnością fizyczną zapanuje, ale niestety w kwesti kontroli umysłu musisz poszukać pomocy gdzie indziej...
OdpowiedzUsuńPamiętaj sezon się jeszcze nie zaczął i będzie długi, a Ty masz kłopoty z wypaleniem... wiesz o czym pisze!
Dobrze już dobrze :( Zaciągam ręczny! Ale będzie ciężko bo mojego umysłu nie da się kontrolować :) Może jakieś rekolekcje pomogą?
OdpowiedzUsuńTwoja sprawa. Pamiętaj że wygrywa się głową nie nogami....
OdpowiedzUsuń