Przy samochodzie podszedł do nas "Kędzior", który również właśnie przyjechał do Chodzieży, by reprezentować drużynę GPBT na dystansie Medio.
| Wspólne przygotowania do zawodów. |
Już po tym krótkim rozpoznaniu stwierdzić można było że w tym roku trasa maratonu jest NAPRAWDĘ PIĘKNA i poprowadzona w wyjątkowej okolicy.
Rozgrzani i zapoznani z początkiem trasy wróciliśmy do miasteczka zawodów, gdzie spotkaliśmy niezastąpionego promotora "Wielkopolskiego rowerownia", redaktora Piotra Kurka.
Odbyliśmy z nim miłą pogawędkę, między innymi o zerwanym przez niego łańcuchu na zeszłorocznym wyścigu. Zapowiadało to, że trasa Skandii jest bardzo wymagająca sprzętowo. O ile pan Kurek potrafi wymóc wiele ze swojego roweru na trasie maratonu? :)
| PIO_TREK, red. Piotr Kurek, Mike |
| PIO_TREK w wersji "BLACK" |
| Jak pojechać dobry wyścig ? |
Od samego początku już na ulicach Chodzieży, starałem przebijać się jak najbliżej czoła stawki.
Szybko wskoczyłem na wysokie tętno i starałem się jechać "swoje" zawody.
Niestety pierwsze kłopoty pojawiły się po około 20 minutach rywalizacji, kiedy na wymagającym podjeździe zblokowałem napęd. Kolejny raz pomyliłem się w obsłudze nowych manetek. Gdy miałem łańcuch z przodu na "blacie", wrzuciłem go z tyłu na największą koronkę, i okazało się że jest za krótki. Spowodowało to naciągnięcie i wygięcie wózka tylnej przerzutki. Zatrzymałem się, odblokowałem łańcuch i wyprostowałem "łapą" wygiętą przerzutkę. Udało mi się w ten sposób uzyskać pozytywny efekt i kontynuować jazdę. Pokonując kolejne kilometry zacząłem znowu jechać swoim rytmem i odrabiać stracone pozycje. Dojechałem do podjazdu na Gontyniec, na którym po raz kolejny zblokowałem napęd. Niestety tym razem złamałem hak i tym samym musiałem zakończyć zawody :(
Zdemontowałem napęd, żeby możliwy był w ogóle spacer z rowerem, i wyruszyłem w "Pieszą pielgrzymkę" na start/metę w Chodzieży. Zaraz na początku wędrówki spotkałem innego pechowca z urwaną przerzutką, którym był Marcin Nowak z drużyny Selle Italia BikeWorld. Wspólnie dotarliśmy do Chodzieży, spędzając po drodze czas na miłych pogawędkach i podziwiając PIĘKNĄ TRASĘ :) ( niestety nie z rowerów ).
| "Marian" bez haka, przerzutki i łańcucha. |
W Chodzieży na mecie spotkałem Kasię i Mike-a, który dotarł już do mety na dystansie Mini, uzyskując trzecie miejsce w klasyfikacji Mistrzostw Polski Samorządowców !!! ( Gratuluję Braciszku ! )
To trzecie miejsce Mike-a, nie przyszło jednak łatwo i nie mówię tylko o rywalizacji na trasie, ale o tym napisze on w swoim poście !
Przebrałem się i "umyłem" przy samochodzie, opowiadając Kasi i Mike-owi historię mojego niedokończonego wyścigu.
Siedząc "w bagażniku" Mondeo delektowaliśmy się zimnym piwkiem i spędzaliśmy miło czas czekając na ogłoszenie wyników. Kasia ze względu na to że była kierowcą nie mogła zasmakować piwka ale delektowała się innymi rzeczami, co uwieczniliśmy na poniższym zdjęciu :)
| Kasia delektuje się promieniami słońca i nie tylko... :) |
W TYM MIEJSCU BARDZO SERDECZNIE POZDRAWIAMY JACKA TORZEWSKIEGO I DZIĘKUJEMY ZA UZNANIE !!! :)
Gdy nadszedł czas dekoracji zwycięzców, udaliśmy się ponownie na chodzieski ryneczek. W promieniach słońca oklaskiwaliśmy zwycięzców. Ja przy okazji pokazałem Mike-owi "łapę" którą na trasie maratonu prostowałem tylną przerzutkę :)
| "ŁAPA" |
Mimo że nie udało mi się ukończyć maratonu, to zdobyłem kolejne ciekawe doświadczenia, spędziłem miło czas w świetnym towarzystwie przy pięknej pogodzie. To był piękny dzień :)
W sumie pokonałem 25,38 km z czego około 10km pieszo oraz zjeżdżając z górek na rowerze bez napędu :) W czasie 2h 20min ze średnią prędkością 10,86 km/h ,
HR śr 149, HR max 179 , Spalone kalorie: 672 kcal
P.S.
Teraz pozostaje tylko naprawić "Mariana", i czekać na nowy maraton Gogola w Barlinku !


