czwartek, 30 września 2010

Budowa trasy na zime / Mike

Dzisiejszy trening po trzech dniach przerwy potraktowałem rekreacyjnie.
Zrobiłem zaledwie 20km ale za to rozpoczołem budowę Singletrack-a nie daleko Szamo. W sam raz na krótsze zimowe treningi. Udało się dziś przygotować 400 metrów trasy. Reszta wymaga ciężkiego sprzętu typu łopata i młotek. Poniżej link do wideo zmontowanego z tego treningu. Miłego oglądania.
 
SingleTrack
 
 
Mike

Klasyfikacja generalna BikeCrossMaraton wlkp

Sa już oficjalne wyniki w generalce w cyklu organizowanym przez Wojtka Gogolewskiego. Z dumą mogę napisać że jak na pierwszy sezon naszej drużyny to jest nienajgorzej:)

Pio_Trek 28 w M3 ( Ukończone 3 maratony z 5 )
Mike 7 w M2 (Ukończone 2 maratony z 5 )


Już nie mogę sie doczekać sezonu 2011!!!

Mike

środa, 29 września 2010

MikeBike is back on the air :) / Mike

Hura Hura Hura. Znalazłem wczoraj moje filmy z przed paru ładnych lat. Nakręcone zostały w czasach gdy uprawiałem Trial rowerowy i prowadziłem własną malutką firmę projektującą i produkującą ramy rowerowe. Trialowe ramy które widać na tych filmach pochodzą właśnie z mojej "manufaktury".
MB 1, 2, 3 to ja i kilku raider-ów z Szamo.  pozostałe dwa to filmy promocyjne zawodnika którego sponsorowałem.
Jak się  to wszystko ogląda po tylu latach, wracają wspomnienia, wspaniałe wspomnienia. Ah to były czasy:) Aż się łezka w oku pojawia. Kurcze zbuduje sobie jeszcze trialówke! Tylko co na to sponsor...

Wszystkie filmy znajdziecie poniżej oraz w dziale wideo Miłego oglądania.

Mb video 1

Mb video 2

Mb video 3

Łukasz Dotoń zawodnik sponsorowany przez Mikebike company :)


Pozdrawiam

Mike

poniedziałek, 27 września 2010

Maraton Zielonka 26.09.2010 / Mike

Ostatni start tego sezonu już za mną. Tym razem wyścig prowadził przepięknymi terenami Puszczy Zielonki. Pogoda byłe niepewna, trudno było ocenić czy będzie padać czy nie. Na całe szczęście deszczu nie było i po południu nawet zaświeciło słonce. Na wstępie zaznaczyć trzeba brak kultowego spikera Piotra Kurka. Spiker w zastępstwie nie umywa się do orginału. Brakowało anegdot i przypowieści rowerowych.



Wierna Żona i kibic



Dobre nastawienie to podstawa

Na starcie stanęło ponad 200 zawodników w tym ja sam pod nieobecność Pio_Trka i Jarek. Start nastąpiły o 11:00 pierwszy kilometr po asfalcie tak zwanej rundy honorowej. Pisze tak zwanej bo tempo od razu ogień 45-48km/h potem ostry bardzo szybki zakręt w lewo i w las. Trasa w 95% wiodło po płaskich i cholernie szybki drogach. Miejscami przeszkadzał zalegający piach któregoo ku mojemu zaskoczeniu było naprawdę sporo. Przez pierwsze 5km starałem się utrzymać tempo czołowego peletonu ale niestety nie udało mi się, tempo było jak na początek wyścigu dla mnie za wysokie. Tak więc na następne kilka kilometrów zostałem sam. Odetkało mnie dopiero po 15km. Nóżki "puściły" tak jak bym zredukował bieg i wdusił gaz do podłogi. Przyspieszyłem o kilka km/h i wkrótce dogoniłem zawodnika jadącego na corrateku. Weszliśmy na zmiany, potem doszliśmy do dwóch następnych i tak stworzył się 4 osobowy "pociąg".



W połowie dystansu znajdowała się praktycznie  jedyna większa przeszkoda całego wyścigu. Dziewicza Góra bo o niej mowa:) Trasa poprowadzona została w ten sposób że na samą górę wierzdżaliśmy kilka razy. Niestety na początku pierwszego podjazdu utknąłem ze dwoma maruderami dla których podjazd okazał się zbyt trudny żebyy podjechać go na rowerze! Tak wiec musiałem zejść z roweru, wsiadając z powrotem na sprzęcik spadł mi łańcuch i zaklinował się pomiędzy korbą a ramą. Straciłem kilka sekund i pozycji. Jednak szybko odrobiłem straty i przeskoczyłem o parę pozycji do przodu. Zresztą na podjazdach wyprzedzałem jak chciałem i tylko momentami zmuszany byłem do zwalniania przez jakiegoś marudera którego nie było jak objechać. Końcowka wyścigu całkowicie płaska, jechaliśmy w 5 osobowej grupie dając sobie zmiany. tempo cały czas powyżej 30km/h. Ostatni km po asfalcie pod wiatr i lekką górkę. Tempo koło 40km/h, udało się zostawić pozostałych z grupki i wysunąć się na prowadzenie niestety pojawiły się pierwsze oznaki nadchodzącego skurczu tak wiec żeby nie stanąć na 200m przed metą odpuściłem trochę tracąc dwie pozycje. Na całe szczęście udało się dojechać do mety:)

O nie tylko nie skurcz!


63.5km pokonałem w 2:19min ze średnią 27.5km/h. Wynik bardziej niż zadowalający. 26 w Open i 7 w M2.

Ostatnie metry


Najważniejsze że przez cały czas kontrolowałem samopoczucie, pilnowałem odżywiania się i picia w trakcie wyścigu. Obyło się bez kryzysów, tak że na koniec miałem jeszcze siły na finałowy zryw.



Zmenczony, na bólu ale szczęśliwy :)


Szprzęt i tym razem nie zawiód
Niestety wyników w generalce całego cyklu BikeCrossMaraton Wielkopolska 2010 jeszcze nie ma.
Ogólnie sezon należy uznać za bardzo udany oby tak dalej a teraz czas na odpoczynek...



niedziela, 26 września 2010

Ostatni maraton drużyny w tym roku / PIO_TREK

W niedziele 26 września telepatycznie razem z Kasią kibicujemy Mike-owi , który samotnie reprezentuje drużynę na ostatnim maratonie w tym roku: 
Puszcza Zielonka, Łopuchowo k/ Murowanej Gośliny, BikeCrossMaraton WLKP



Dawaj Mike! Dawaj!

Kolejny jesienny trening / PIO_TREK

Mimo dość ciężkiej służby w straży pożarnej, postanowiłem odbyć dwu godzinny trening. W sobotnie południe przy pięknej jesiennej pogodzie pojechałem rowerem górskim lasami przez Obrzycko do Wronek. Tę połowę trasy starałem się przejechać jak najszybciej i We Wronkach zameldowałem się po 56 minutach. Drogę powrotną pokonywałem już spokojniej i po 2h 00min dotarłem do domu. Pokonałem 53km ze średnią prędkością 26,5 km/h. Trening zaliczam do udanych i przyjemnych. Był to pewnie jeden z ostatnich treningów w tym roku przy  tak ciepłej i słonecznej pogodzie.

HRmax 170. HRśr 154. Spalone kalorie: 1646 kcal.

Ślad GPS:
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/dn6hendbsrqmv7c9

piątek, 24 września 2010

Cała prawdo o ... / Mike

Czym jest Arogancja ?

Arogancja : butna pewność siebie, hardość, zarozumiałość, połączona z lekceważeniem innych, z impertynenckim, zuchwałym zachowaniem się.

Dlaczego jestem arogancki?

Bo tak!

:)

Bohaterski Strażak... / Mike

Pierwszy jesienny trening rozpoczął się bardzo przyjemnie. Piękna słoneczna pogoda rosnąca z minuty na minute temperatura, zero wiatru, las, błękitne niebo nad nami i nasze rumaki pod tyłkami...

Nie bardzo byłem pewien jak się ubrać więc zdecydowałem się ubtrać na "krótko" ale na początek dodatkowo ubrałem samodzielnie wykonane ocieplacze. W połowie lat 90 XXw, kiedy w Polsce zaczynał się szał na rowery górskie królowały kolory jaskrawe Ba nawet bardzo jaskrawe, no dobra tak jaskrawe że aż obciachowe. Ale wtedy taka była moda rowerowa z reszta nie tylko u nas ale na tak zwanym zachodzie i US - ej również. To były wspaniałe czasy gdy tak ubrani w kaskach i na dziwnych rowerach wywoływaliśmy zdziwienie i śmiech na ulicach. A i do tego kask typu "orzeszek" - masakra!!!. Ale wtedy się to wszystko zaczęło właśnie wtedy wylano ( wylaliśmy ) fundamenty pod to co dziś można nazwać masowym uprawianiem tego sportu i nie ważne czy jest to ponad 1000 osobowy maraton, zapaleńcy robiący tysiące kilometrów czy po prostu rodzina na niedzielnej wycieczce. Mieliśmy w tym swój udział i możemy być z tego dumni.

Mniejsza o historie. Powiem tak Pio_trek miał używanie. Więc trening rozpoczął się w pozytywnej pełnej śmiechu i docinek atmosferze.

 Na dzień dzisiejszy mieliśmy w planach zabawę na "górkach" w okolicy leśniczówki Tarnówko. Naprawdę fajne miejsce z możliwością wyznaczenie wielu pętli treningowych i z pięknymi widokami na Puszcze Notecką. Po drodze Piotrek zprezentował własną autorską wersje historii rozwoju polskiej floty podwodnej:

http://www.youtube.com/watch?v=z2TkZCAg3VI

Wracając udało się namówić Piotra na próbę podjechania sztywniaczka w Stobnicku z środkowej tarczy na korbie. Próba zaliczona pozytywnie. Gratuluje siły i mocy w nogach.

Wracając na lekkim podjeździe na mało uczęszczanej drodze leśnej z wieloma leżącymi gałęziami urwałem hak przerzutki. Sytuacja nie ciekawa raz że nie wiem do tej pory czy sama przerzutka nie uległa uszkodzeniu, po drugie środek lasu i do domu daleko. Gdyby nie Bohaterski Strażak Piotr pewnie jeszcze bym dreptał do domu. Nie oglądają się na zagrożenia i niebezpieczeństwo ruszył mi z pomocą oferując swój plecak jako hak i mocne nogi jako zapasowy silnik. Holował mnie tak przez dobre kilkanaście kilometrów lasem później na odcinkach asfaltowych rozkręcił tempo do 30km/h. To jest prawdziwa siła.
To dzięki takim nieustraszonym, zdecydowanym, bohaterskim ludziom jak Strażak Piotr możemy czuć się bezpiecznie na ulicach i w naszych domach. Wiemy że w razie niebezpieczeństwa oni nie zawiodą.

Only Państwowa Straż Pożarna no i OSP też.

Czas "holu" upłyną nam na wesołej rozmowie i pogawędkach na różne tematy. Jedna z sentencji wypowiedzianych przez Piotra wzruszyła mnie do łez, Piotrek wiesz o co chodzi, Wielki Dzięki.

Teraz pozostało tylko znaleźć sklep w którym mają na stanie nowy hak do mojej ramy bo tam gdzie ją kupiłem oczywiście nie mają. Dają dożywotnią gwarancjie ale haków na stanie nie ma!!!!

czwartek, 23 września 2010

Pierwszy jesienny trening z Mike-m / PIO_TREK

 Pierwszy dzień jesieni przywitał nas piękną słoneczną pogodą, dlatego postanowiłem ubrać się na "krótko". Mike natomiast wystylizował się dzisiaj na wczesne lata dziewiędziesiąte i wyglądał jak Will Smith w serialu "Książe z Bel Air" :) Bardzo mi się ta stylizacja podobała.
Wyruszyliśmy ok. 8.30 i podążyliśmy w kierunku Szczuczyna, dalej lasami do Obrzycka. Przejeżdżając mostem Wartę dojechaliśmy do Zielonejgóry. Skręcając na północ do lasu pojechaliśmy w okolice Klempicza, tam skręciliśmy na wschód i pojechaliśmy inna drogą z powrotem do Zielonejgóry. Następnie pojechaliśmy do Stobnicka gdzie sprawdziłem na tamtejszym podjeździe. Test wypadł bardzo dobrze i udało się podjechać trzy razy z środkowej koronki z przodu, co Mike uwiecznił na filmach w komórce. Na pewno to kiedyś wykorzysta :)
Ze Stobnicka wróciliśmy do Obrzycka i pojechaliśmy lasem ścieżką dydaktyczną w kierunku Bręczewa. Niestety na w połowie tego odcinka, Michałowi między przerzutkę a łańcuch dostała się gałąź i łamiąc hak przerzutki skutecznie unieruchomiła rower :( Z godnie z powiedzeniem: "Do trzech razy sztuka" , był to trzeci kij w napędzie Mike-a tego dnia. Ponieważ tworzymy zgraną drużynę, udzieliłem Mike-owi swojego wsparcia i trzymając się mojego plecaka Michał został doholowany do domu. Ok.10km trasa "tandemu" wiodła lasami do Szczuczyna i przez Szamotuły na ul.Hokejową.
 Mimo wczorajszej "czasówki" na rowerze dzisiaj czułem się wyśmienicie. Nogi pracowały bardzo dobrze na wszystkich podjazdach i podczas holowania. Wracając nie czułem nadmiernego zmęczenia, ani wyczerpania.
Mimo przygód to był bardzo udany trening przy pięknej jesiennej pogodzie!
Jak zwykle prowadziliśmy z Michałem ciekawe i ożywione dyskusje na wiele tematów. Mike przeprowadził na mnie tresurę z wykorzystaniem przekazów podprogowych :)

P.S. Myślę że znacznie ciekawiej dzisiejszy trening opisze Mike. Zapraszam do lektury !

HRmax 175. HRśr 138. Spalone kalorie: 2004 kcal.

Ślad GPS:
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/a3ifpb8h32o03l47

środa, 22 września 2010

Pętla / PIO_TREK

 Dzisiaj po raz drugi w ostatnim czasie próbowałem jak najszybciej przejechać pętlę. Dzień był pogodny, słoneczny prawie bezwietrzny. Warunki do szybkiej jazdy znakomite. Pomiarowe 50km rozpocząłem za przejazdem kolejowym na ul. Wojska Polskiego w Szamotułach i jadąc przez Lipnicę, Ostroróg, Dobrojewo, Wronki, Piotrowo zakończyłem na ul. Powstańców Wielkopolskich w Szamotułach. Nogi bardzo dobrze pracowały, cały czas utrzymywałem prędkość w granicach 34-38 km/h , nie schodząc poniżej 30 km/h. Jak dla mnie są to wartości bardzo dobre i jestem z nich bardziej niż zadowolony. Mimo że jechałem bardzo szybko, rekordu trasy nie udało się pobić. 50km przejechałem w czasie 1h 26min przy prędkości średniej 34,88 km/h . Do rekordu zabrakło 4 minut i coraz bardziej wydaje mi się on niewiarygodny, ponieważ żeby go pobić musiałbym jechać ze średnią prędkością minimum 36,58 km/h !!!
Sam już nie wiem, może mi się ten rekord kiedyś przyśnił ???

W tym roku pewnie już nie złamie tego czasu, ale w przyszłym rekord musi paść !!! Zamierzam do treningów zimowych i wiosennych włączyć ćwiczenia na podniesienie prędkości "jazdy", co ma przynieść rezultaty w takcie maratonów.

HRmax 176. HRśr 163. Spalone kalorie: 1407 kcal

Ślad GPS:
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/4t1dkviqd6n420j6