Wczoraj zgodnie z planem wykonałem ćwiczenie P1 czyli sprinty...
Początek to jak zwykle 20 minut rozgrzewki w strefie 1 ( 112-138 ), po których w wykonałem 8 serii sprintów. Na każdą serię składało się 6 około 10 sekundowych sprintów, oraz 50 sekund odpoczynku po każdym z nich.
( opis ćwiczenia znajdziecie w menu treningowym ). Z kolei po każdym szóstym sprincie odpoczywałem przez 4min i 50sek, a następnie przechodziłem do kolejnej serii ćwiczenia.
Pierwsze serie były dość łatwe, bo jechałem raczej z wiatrem i byłem jeszcze w pełni sił. Jednak każda kolejna seria była coraz trudniejsza, ubytek sił był znaczny, nogi kręciły coraz trudniej, a na domiar złego ostatnie serie wykonywałem pod wiatr.
Ostatnie 55 minut treningu to spokojna jazda w pierwszej strefie, którą utrudniał silny wiatr wiejący z przeciwka. Przez co jechałem dość wolno na miękkim przełożeniu, by utrzymać tętno w złożonym zakresie ( 112-138 ). Dzięki temu organizm miał okazję choć trochę zregenerować się po wyczerpujących sprintach.
Końcowe kilometry to spokojny lans na ulicach Szamotuł i powrót do domu.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/damja3mfrblhe485
W sumie pokonałem 85,60km w czasie 2h 44min 10sek ze średnią prędkością 31,3 km/h
HR śr. 142 , HR max. 161 Spalone kalorie; 2362 kcal , Przewyższenie; 175m
Temp. śr. 8 st. C
Drużyna ambitnych amatorów zakręconych na punkcie rowerów i wszystkiego co z nimi związane.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
sobota, 7 kwietnia 2012
Brak prądu... / Mike
Dziś miałem zamiar wykonać ten sam trening co Pio_trek wczoraj…
Od samego rana nie czułem się za dobrze, byłem rozdrażniony i ogólnie zniechęcony do wszystkiego widocznie wychodzie ze mnie stres paru ostatnich dni.
Nogi też nie bardzo chciały współpracować do tego wiatr, deszcz i chłód. Wykonałem tylko dwie z czterech zaplanowanych pętli interwałowych i stwierdziłem że w perspektywie tygodnia w górach na rowerze nie ma sensu się „zamęczać” i skróciłem trening.
Udało się co prawda wyrównać czas pętli ustanowiony wczoraj przez Pio_Trka ( 3:04 ) ale nie dokonałem teko z lekkością i w moim stylu. Szczerze to drugiego takiego czasu bym już nie wykręcił.
Trening nie przyjemny i nie udany, właściwie to nie wiem czy bardziej mi zaszkodził niż pomógł w rozwoju formy…
No coś co było moim przypuszczeniem dziś stało się faktem. Nasza drużyna biędzie miała w tym sezonie nowego lidera. I jest nim Braciszek:)
01:57:17
Hr avg 145, Hr max 189, dist 46km, spd avg 24.8km/h, cad avg 92, asc 160m, kcal 1538, zmęczenie 8
Od samego rana nie czułem się za dobrze, byłem rozdrażniony i ogólnie zniechęcony do wszystkiego widocznie wychodzie ze mnie stres paru ostatnich dni.
Nogi też nie bardzo chciały współpracować do tego wiatr, deszcz i chłód. Wykonałem tylko dwie z czterech zaplanowanych pętli interwałowych i stwierdziłem że w perspektywie tygodnia w górach na rowerze nie ma sensu się „zamęczać” i skróciłem trening.
Udało się co prawda wyrównać czas pętli ustanowiony wczoraj przez Pio_Trka ( 3:04 ) ale nie dokonałem teko z lekkością i w moim stylu. Szczerze to drugiego takiego czasu bym już nie wykręcił.
Trening nie przyjemny i nie udany, właściwie to nie wiem czy bardziej mi zaszkodził niż pomógł w rozwoju formy…
No coś co było moim przypuszczeniem dziś stało się faktem. Nasza drużyna biędzie miała w tym sezonie nowego lidera. I jest nim Braciszek:)
01:57:17
Hr avg 145, Hr max 189, dist 46km, spd avg 24.8km/h, cad avg 92, asc 160m, kcal 1538, zmęczenie 8
piątek, 6 kwietnia 2012
Dzień 79 / E2 z atrakcjami widokowymi ... / PIO_TREK
Na dzisiejszy trening "NTK" ( Nowy Trener Koordynator ) wysłał mnie w okolice Stobnicy żebym w tamtejszych lasach wykonał kilka pętli interwałowych. Wsiadłem więc przed południem na "Mariana" i spokojnie przez Obrzycko dotarłem na miejsce ćwiczeń.
Będąc na miejscu połączyłem się telefonicznie z "NTK" i poprosiłem żeby po trasie pierwszej "8-ki" poprowadził mnie na nasłuchu. Gdy już wszystko było ustalone a trasa zapamiętana przystąpiłem do wykonania ćwiczenia ...
Ostry start do drugiej pętla i w połowie trasy od razu gleba :) Na piaszczystym podjeździe, zużyte opony Gato przestały trzymać, co poskutkowało upadkiem ...
Zresztą nie ma się co temu dziwić, bo Gato nie zostały przewidziane na piaszczyste podłoża. Zwłaszcza starte Gato :) Dlatego też teraz postanowiłem "zaryzykować" i kupiłem właśnie w Bikestacji dwie opony Continental RaceKing - RaceSport 2.2 na które z niecierpliwością czekam.
Ryzyko związane jest z tym że kiedy jeździłem na oponach Geax - Gato to przez cały zeszłoroczny sezon było sucho jak na pustyni, teraz gdy kupiłem Continentale - RaceSport "na piasek" to sezon pewnie będzie błotnisty :(
... resztę drugiej pętli przejechałem już bezproblemowo. Także trzecia "8-ka" została przejechana bez upadków i w wyścigowym tempie. Niestety pomyliłem się w obliczeniach i po trzeciej zakończyłem wykonywanie ćwiczeń, myśląc że to już czwarta :) Między ósemkami odpoczywałem tyle samo czasu, ile potrzebowałem do jej pokonania
Po ćwiczeniach zatrzymałem się przy dostrzegalni na szczycie górki by urządzić sobie mały bufet. Gdy tak sobie stałem, z góry usłyszałem zaproszenie do wejścia na dostrzegalnię. Nie pozostało mi nic innego jak skorzystać z zaproszenia.
Schowałem więc "Mariana" wewnątrz dostrzegalni i rozpocząłem mozolną wędrówkę schodami na szczyt,
co można by zaliczyć za niewykonaną czwartą "8-ke" ...
Będąc na górze przywitałem się z Panem "Obserwatorem" który następnie opowiedział mi o swojej pracy,
a ja zrewanżowałem się opowieścią o swoich codziennych treningach. W trakcie rozmowy zrobiłem sobie zaległy bufet oraz wykonałem pamiątkowe zdjęcia. Pogoda dzisiaj dopisała i widoki były naprawdę niesamowite ...
Dostrzegalnia wyposażona jest w niezbędne mapy, cyfrowy kątomierz, radiostację, telefon a także baterie słoneczne i akumulatory itp.
Kiedy "obserwator" zauważy pożar za pomocą cyfrowego kątomierza, ustala kąt na jakim znajduje się pożar. Następnie łączy się telefonicznie lub przez radiostację z inna dostrzegalnią która ma w swoim zasięgu ów pożar i pyta o kąt na jakim ona widzi pożar. Po na niesieniu katów na mapę przy pomocy nitek ustala się dokładne miejsce pożaru. Proste, ale genialne w swojej prostocie !!!
Kiedy nacieszyłem juz oczy pięknymi widokami, pożegnałem się z miłym Panem "Obserwatorem", zszedłem na dół i rozpocząłem druga część treningu. Stanowił ją powrót do domu tą samą trasą którą dotarłem na miejsce ćwiczeń. Cały czas jechałem spokojnie w strefie 2 ( 139-151 ), a samą końcówkę treningu od wsi Szczuczyn aż do domu nawet w strefie 1 ( 112-138 ).
P.S.
Trening choć momentami meczący to bardzo udany, nogi kręciły bardzo dobrze, rzekłbym nawet że łapią świeżość. Szkoda tylko że wykonałem o jedną "8-ke" za mało :( Trasa ustalona przez "NTK"choć krótka to bardzo ciekawa. Zawiera w sobie wymagające techniczne podjazdy oraz zjazdy, a także i te proste.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/7av1dnp7ljiafjdq
W sumie pokonałem 55,70km w czasie 2h 19min 35sek ze średnią prędkością 24,5 km/h
HR śr. 135 , HR max. 169 Spalone kalorie; 1832 kcal , Przewyższenie; 300m
Temp. śr. 10 st. C
Będąc na miejscu połączyłem się telefonicznie z "NTK" i poprosiłem żeby po trasie pierwszej "8-ki" poprowadził mnie na nasłuchu. Gdy już wszystko było ustalone a trasa zapamiętana przystąpiłem do wykonania ćwiczenia ...
Ostry start do drugiej pętla i w połowie trasy od razu gleba :) Na piaszczystym podjeździe, zużyte opony Gato przestały trzymać, co poskutkowało upadkiem ...
Zresztą nie ma się co temu dziwić, bo Gato nie zostały przewidziane na piaszczyste podłoża. Zwłaszcza starte Gato :) Dlatego też teraz postanowiłem "zaryzykować" i kupiłem właśnie w Bikestacji dwie opony Continental RaceKing - RaceSport 2.2 na które z niecierpliwością czekam.
Ryzyko związane jest z tym że kiedy jeździłem na oponach Geax - Gato to przez cały zeszłoroczny sezon było sucho jak na pustyni, teraz gdy kupiłem Continentale - RaceSport "na piasek" to sezon pewnie będzie błotnisty :(
... resztę drugiej pętli przejechałem już bezproblemowo. Także trzecia "8-ka" została przejechana bez upadków i w wyścigowym tempie. Niestety pomyliłem się w obliczeniach i po trzeciej zakończyłem wykonywanie ćwiczeń, myśląc że to już czwarta :) Między ósemkami odpoczywałem tyle samo czasu, ile potrzebowałem do jej pokonania
Po ćwiczeniach zatrzymałem się przy dostrzegalni na szczycie górki by urządzić sobie mały bufet. Gdy tak sobie stałem, z góry usłyszałem zaproszenie do wejścia na dostrzegalnię. Nie pozostało mi nic innego jak skorzystać z zaproszenia.
Schowałem więc "Mariana" wewnątrz dostrzegalni i rozpocząłem mozolną wędrówkę schodami na szczyt,
co można by zaliczyć za niewykonaną czwartą "8-ke" ...
![]() |
| "Marian" w "bunkrze" :) |
Będąc na górze przywitałem się z Panem "Obserwatorem" który następnie opowiedział mi o swojej pracy,
a ja zrewanżowałem się opowieścią o swoich codziennych treningach. W trakcie rozmowy zrobiłem sobie zaległy bufet oraz wykonałem pamiątkowe zdjęcia. Pogoda dzisiaj dopisała i widoki były naprawdę niesamowite ...
![]() |
| Widok w kierunku Obrzycka ... |
![]() |
| Dumnie powiewająca Biało-Czerwona !!! |
![]() |
| Widok w stronę Kiszewa ... |
![]() |
| Mapa z naniesionymi dostrzegalniami oraz podziałkami kątów ... |
![]() | ||
| Demonstracja ustalenia miejsca pożaru ... |
Kiedy "obserwator" zauważy pożar za pomocą cyfrowego kątomierza, ustala kąt na jakim znajduje się pożar. Następnie łączy się telefonicznie lub przez radiostację z inna dostrzegalnią która ma w swoim zasięgu ów pożar i pyta o kąt na jakim ona widzi pożar. Po na niesieniu katów na mapę przy pomocy nitek ustala się dokładne miejsce pożaru. Proste, ale genialne w swojej prostocie !!!
Kiedy nacieszyłem juz oczy pięknymi widokami, pożegnałem się z miłym Panem "Obserwatorem", zszedłem na dół i rozpocząłem druga część treningu. Stanowił ją powrót do domu tą samą trasą którą dotarłem na miejsce ćwiczeń. Cały czas jechałem spokojnie w strefie 2 ( 139-151 ), a samą końcówkę treningu od wsi Szczuczyn aż do domu nawet w strefie 1 ( 112-138 ).
P.S.
Trening choć momentami meczący to bardzo udany, nogi kręciły bardzo dobrze, rzekłbym nawet że łapią świeżość. Szkoda tylko że wykonałem o jedną "8-ke" za mało :( Trasa ustalona przez "NTK"choć krótka to bardzo ciekawa. Zawiera w sobie wymagające techniczne podjazdy oraz zjazdy, a także i te proste.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/7av1dnp7ljiafjdq
W sumie pokonałem 55,70km w czasie 2h 19min 35sek ze średnią prędkością 24,5 km/h
HR śr. 135 , HR max. 169 Spalone kalorie; 1832 kcal , Przewyższenie; 300m
Temp. śr. 10 st. C
czwartek, 5 kwietnia 2012
M7 / Mike
Niestety dziś musiałem skrócić trening, sporo się ostatnio w pracy dzieje…
Miałem jedynie godzinę, postanowiłem więc wykonać ćwiczenie na siłę ( M7 ). Bez przesadnej rozgrzewki wykonałem 50 minutowe ciągłe powtórzenie na bardzo dużym obciążeniu. Kadencja i tętno rzecz jasna, niskie. Na koniec parę minut rozjazdu.
Nie wiem i nie pytajcie jak to możliwe ale dziś jechałem po pętli i wiatr cały czas przeszkadzał. Nie był co prawda silny ale przy tym ćwiczeniu przeszkadzał podwójnie.
01:00:00
Hr avg 144, Hr max 159, dist 34.5km, spd avg 34km/h, kcal 821, zmęczenie 5.
Miałem jedynie godzinę, postanowiłem więc wykonać ćwiczenie na siłę ( M7 ). Bez przesadnej rozgrzewki wykonałem 50 minutowe ciągłe powtórzenie na bardzo dużym obciążeniu. Kadencja i tętno rzecz jasna, niskie. Na koniec parę minut rozjazdu.
Nie wiem i nie pytajcie jak to możliwe ale dziś jechałem po pętli i wiatr cały czas przeszkadzał. Nie był co prawda silny ale przy tym ćwiczeniu przeszkadzał podwójnie.
01:00:00
Hr avg 144, Hr max 159, dist 34.5km, spd avg 34km/h, kcal 821, zmęczenie 5.
Dzień 78 / M7 po raz pierwszy ... / PIO_TREK
Na wtorkowy trening postanowiłem ubrać "lżej" niż zwykle. Niestety po treningu okazało się że jestem typem człowieka który woli się porządnie zgrzać i spocić, niż delikatnie wychłodzić. Więc zaowocowało to dwudniowym katarem, który udało misie pokonać moja sprawdzona kuracją; "gorąco-mlekowo-czosnkowo-miodową" :) Nie brzmi ciekawie, ale najważniejsze że jest działa !
Dzisiaj czułem się lepiej i po konsultacjach z "NTK" postanowiłem wykonać zaplanowany trening.
Po raz w planie na znalazło się ćwiczenie M7 czyli powtórzenia na siłę a'la Mike. Kontynuując "wjeżdżanie się" w rower MTB, trening ten wykonałem właśnie na "Marianie". Jednak jako podłoże do jazdy wybrałem drogi asfaltowe.
Na początku 15 minut rozgrzewki w strefie 1 ( 112-138 ), a następnie 6 powtórzeń ćwiczenia. Każde trwało
5 minut w czasie których jechałem na najtwardszym przełożeniu z kadencja około 60-65 obr/min. Przy takim zestawie tętno powinno mieścić się w zakresie stref 2 i 3 ( 139-158 ), i tak też było u mnie.
Niestety przed treningiem nie sprawdziłem kierunku wiatru, więc odcinek drogi pomiędzy Piotrowem a Nowym Krakowem który wybrałem do jego wykonania, okazał się pod tym względem nieodpowiedni. Dlatego dwie z sześciu prób nie do końca mi wyszły, ale wierzę że; ".. .pierwsze koty za płoty." i następnym razem będzie lepiej.
P.S.
Nogi kręciły dzisiaj bardzo dobrze, a samopoczucie po treningu było już wyśmienite! I to był dobry pomysł żeby iść na trening. Na rower ubrałem się dzisiaj cieplej niż zwykle a węzły chłonne na szyi dodatkowo ochroniłem zrolowaną kominiarką. Dzięki temu "wytopiłem" próbującego zaatakować mnie wirusa i myślę że pozbyłem się go na dobre.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/lp5617dpppdg3fcf
W sumie pokonałem 58,10km w czasie 1h 59min 03sek ze średnią prędkością 29,5 km/h
HR śr. 134 , HR max. 153 Spalone kalorie; 1551 kcal , Przewyższenie; 105m
Temp. śr. 9 st. C
Dzisiaj czułem się lepiej i po konsultacjach z "NTK" postanowiłem wykonać zaplanowany trening.
Po raz w planie na znalazło się ćwiczenie M7 czyli powtórzenia na siłę a'la Mike. Kontynuując "wjeżdżanie się" w rower MTB, trening ten wykonałem właśnie na "Marianie". Jednak jako podłoże do jazdy wybrałem drogi asfaltowe.
Na początku 15 minut rozgrzewki w strefie 1 ( 112-138 ), a następnie 6 powtórzeń ćwiczenia. Każde trwało
5 minut w czasie których jechałem na najtwardszym przełożeniu z kadencja około 60-65 obr/min. Przy takim zestawie tętno powinno mieścić się w zakresie stref 2 i 3 ( 139-158 ), i tak też było u mnie.
Niestety przed treningiem nie sprawdziłem kierunku wiatru, więc odcinek drogi pomiędzy Piotrowem a Nowym Krakowem który wybrałem do jego wykonania, okazał się pod tym względem nieodpowiedni. Dlatego dwie z sześciu prób nie do końca mi wyszły, ale wierzę że; ".. .pierwsze koty za płoty." i następnym razem będzie lepiej.
P.S.
Nogi kręciły dzisiaj bardzo dobrze, a samopoczucie po treningu było już wyśmienite! I to był dobry pomysł żeby iść na trening. Na rower ubrałem się dzisiaj cieplej niż zwykle a węzły chłonne na szyi dodatkowo ochroniłem zrolowaną kominiarką. Dzięki temu "wytopiłem" próbującego zaatakować mnie wirusa i myślę że pozbyłem się go na dobre.
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/lp5617dpppdg3fcf
W sumie pokonałem 58,10km w czasie 1h 59min 03sek ze średnią prędkością 29,5 km/h
HR śr. 134 , HR max. 153 Spalone kalorie; 1551 kcal , Przewyższenie; 105m
Temp. śr. 9 st. C
środa, 4 kwietnia 2012
Nareszcie jest gotowy !!! / GABOR & AGA
Lektura na dziś ;-)
Tyle waży tylnie koło bez tarczy. Przednie waży mniej niż 800g. (na szczęście całość poniżej 20kg ;-) )
I gotowa zabawka. Moje cacko w pełnej okazałości.
Happy owner!
Ostatnie dokręcenie śrubki.
Jazda testowa... nie,nie- ta jeszcze czeka do jutra.
Jesteśmy umówieni ze Zbyszkiem na wypełnienie mleczkiem!
W NASTĘPNYM ODCINKU:
Nasz bohater w jego naturalnym środowisku ( góry, woda, las)
wtorek, 3 kwietnia 2012
Spokojnie po lesie / Mike
Dziś 1.5h regeneracji w pierwszej strefie oczywiście. Po ostatnich wichurach jak wiatr nie wieje z prędkością 40-50km/h to się go w ogóle nie czuje:) dziś tak było. Wiało ( 15km/h ) ale nawet tego szczerze nie zauważyłem…
Czułem w nogach skutki wczorajszego treningu ale nie było źle noga nawet dobrze kręciła. Pilnowałem się cały czas by się nie „podpalić”… po drodze w lesie niedaleko Koźla o mało co nie zostałem stratowany przez kilka Jeleni. Gdyby nie hamulce to ostatni z nich by we mnie wleciał, jak nic! Przeskakujący długim susem nad drogą na wysokości około 1.5m dorosły Jelen robi naprawdę zapierające dech w piersi wrażenie.
Bardzo fajny, spokojny trening. Oby jak najwięcej takich:)
01:34:31
Hr avg 122, Hr max 148, dist 40,6km, spd avg 26,6km/h, cad avg 91, kcal 915, zmęczenie 3
Czułem w nogach skutki wczorajszego treningu ale nie było źle noga nawet dobrze kręciła. Pilnowałem się cały czas by się nie „podpalić”… po drodze w lesie niedaleko Koźla o mało co nie zostałem stratowany przez kilka Jeleni. Gdyby nie hamulce to ostatni z nich by we mnie wleciał, jak nic! Przeskakujący długim susem nad drogą na wysokości około 1.5m dorosły Jelen robi naprawdę zapierające dech w piersi wrażenie.
Bardzo fajny, spokojny trening. Oby jak najwięcej takich:)
01:34:31
Hr avg 122, Hr max 148, dist 40,6km, spd avg 26,6km/h, cad avg 91, kcal 915, zmęczenie 3
Dzień 77 / E1 po wczorajszych trudach ... / PIO_TREK
Po wczorajszych powtórzeniach długich podjazdów, dzisiaj miałem w planie ćwiczenie E2. Jednak "NTK" zamienił mi 2h E2 na 1,5h E1 ponieważ wczoraj zamiast 6 podjazdów zrobiłem 9 podjazdów oraz dlatego że podczas wszystkich prób tylko raz udało mi się wejść do założonej strefy 5a.
Nie pozostało mi nic innego jak posłusznie dostosować się do zaleceń i wykonać dzisiaj kolejna "karną" aktywną regenerację. Jednak dzisiaj wykorzystałem do tego celu rower szosowy czyli "Erwina".
P.S.
Pytanie dnia "Czy tępa głowa idzie w parze z tępą nogą?" Chyba tak :)
Na szczęście przeciwności się przyciągają! Więc trzeba rzeźbić pień ostrą siekierą :)
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/eopj8l004vc7tqs1
W sumie pokonałem 44,40km w czasie 1h 27min 51sek ze średnią prędkością 30,5 km/h
HR śr. 124 , HR max. 136 Spalone kalorie; 999 kcal , Przewyższenie; 75m
Temp. śr. 10 st. C
Nie pozostało mi nic innego jak posłusznie dostosować się do zaleceń i wykonać dzisiaj kolejna "karną" aktywną regenerację. Jednak dzisiaj wykorzystałem do tego celu rower szosowy czyli "Erwina".
P.S.
Pytanie dnia "Czy tępa głowa idzie w parze z tępą nogą?" Chyba tak :)
Na szczęście przeciwności się przyciągają! Więc trzeba rzeźbić pień ostrą siekierą :)
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/eopj8l004vc7tqs1
W sumie pokonałem 44,40km w czasie 1h 27min 51sek ze średnią prędkością 30,5 km/h
HR śr. 124 , HR max. 136 Spalone kalorie; 999 kcal , Przewyższenie; 75m
Temp. śr. 10 st. C
poniedziałek, 2 kwietnia 2012
Piramida interwałowa / Mike
Po dwóch treningach na niskim obciążeniu dziś wykonałem Piramidę Interwałową. Zastanawiałem się jak dobrać trasę by oszukać nieco silnie wiejący jak zwykle ostatnio wiatr. Stanęło na tym że po przedarciu się do Piotrowa za Obrzyckiem wykonałem kilkakrotnie pętle pomiędzy wspomnianą wioską a Wronkami.
Na początku myślałem że „nogę mam ciężką” nie dam rady wykonać założeń z planu treningowego. Ale ku mojemu zdziwieniu bez najmniejszych problemów udało się wejść już w pierwszej krótkiej, bo jedynie minutowej tempówce interwałowej do strefy 5a i 5b.
Samo ćwiczenie jest trudne, męczące i wymaga doświadczenia w utrzymaniu rytmy, obciążenia itp. Ale wole je od zwykłych tempówek interwałowych po czas obciążeni rośnie stopniowo. Organizm ma czas by się zaadoptować.
Przy okazji po raz kolejny przekonałem się że kierowcy nie mają za grosz wyobraźni i nie kojarzą podstawowych faktów/podpowiedzi. Widzą kolarza na rowerze wyczynowym, no dobra oni nie muszą tego wiedzieć ale widzą gościa ubranego jakoś” inaczej” nie jadącego na składaku! Dodatkowo w kasku na głowie, i jakoś nie potrafią sobie wyobrazić że ów „śmiesznie” ubrany człek może jechać nieco szybciej od dziadka na wspomnianym składaku z drwem na opał, przewiązanym sznurkiem od snopowiązałki przez ramę… I nasz bohaterski kierowca jadący swoim rozpadającym się gruchotem ściągniętym z zachodu wyprzedza Cię i zaraz hamuje by skręcić w prawo na jakieś podwórko przed chałupą. Ja akurat dzisiaj w opisanej sytuacji jechałem 45km/h i ostro musiałem uciekać na przeciwny pas ruchy by w niego nie przywalić… Na całe szczęście udało się a z na przeciwka nikt nie jechał!
Wracając do meritum. Po 1.5h zakończyłem główną część treningu, wykonałem następnie ćwiczenie wytrzymałościowe w 2 strefie i na koniec 30 minut S3 również w strefie 2. Końcówkę miałem z wiatrem wiec jechało się łatwiej choć czułem już zakwaszenie mięśni.
Trening trudny i męczący ale wykonany zgodnie z planem i w pod pełną kontrolą.
02:53:18
Hr avg 146, Hr max 178, dist 84km, spd avg 30.5km/h, asc 130, kcal 2294, zmęczenie 7
Cytat dnia: Rozmowy w Toku:
" Ciemna strona Melanżu..." :)
Na początku myślałem że „nogę mam ciężką” nie dam rady wykonać założeń z planu treningowego. Ale ku mojemu zdziwieniu bez najmniejszych problemów udało się wejść już w pierwszej krótkiej, bo jedynie minutowej tempówce interwałowej do strefy 5a i 5b.
Samo ćwiczenie jest trudne, męczące i wymaga doświadczenia w utrzymaniu rytmy, obciążenia itp. Ale wole je od zwykłych tempówek interwałowych po czas obciążeni rośnie stopniowo. Organizm ma czas by się zaadoptować.
Przy okazji po raz kolejny przekonałem się że kierowcy nie mają za grosz wyobraźni i nie kojarzą podstawowych faktów/podpowiedzi. Widzą kolarza na rowerze wyczynowym, no dobra oni nie muszą tego wiedzieć ale widzą gościa ubranego jakoś” inaczej” nie jadącego na składaku! Dodatkowo w kasku na głowie, i jakoś nie potrafią sobie wyobrazić że ów „śmiesznie” ubrany człek może jechać nieco szybciej od dziadka na wspomnianym składaku z drwem na opał, przewiązanym sznurkiem od snopowiązałki przez ramę… I nasz bohaterski kierowca jadący swoim rozpadającym się gruchotem ściągniętym z zachodu wyprzedza Cię i zaraz hamuje by skręcić w prawo na jakieś podwórko przed chałupą. Ja akurat dzisiaj w opisanej sytuacji jechałem 45km/h i ostro musiałem uciekać na przeciwny pas ruchy by w niego nie przywalić… Na całe szczęście udało się a z na przeciwka nikt nie jechał!
Wracając do meritum. Po 1.5h zakończyłem główną część treningu, wykonałem następnie ćwiczenie wytrzymałościowe w 2 strefie i na koniec 30 minut S3 również w strefie 2. Końcówkę miałem z wiatrem wiec jechało się łatwiej choć czułem już zakwaszenie mięśni.
Trening trudny i męczący ale wykonany zgodnie z planem i w pod pełną kontrolą.
02:53:18
Hr avg 146, Hr max 178, dist 84km, spd avg 30.5km/h, asc 130, kcal 2294, zmęczenie 7
Cytat dnia: Rozmowy w Toku:
" Ciemna strona Melanżu..." :)
Dzień 76 / A5 w Łężeczkach ... / PIO_TREK
Dzisiaj po raz pierwszy w tym sezonie wykonałem ćwiczenie A5 czyli powtórzenia długich podjazdów. Dokładny opis znajdziecie w naszym menu treningowym
W tym celu udałem się na "Marianie" do Łężeczek. Droga do celu była bardzo trudna, bo jak zwykle prowadziła pod wiatr :( Musiałem wiec uważać żeby "nie wyjechać" się już na dojeździe i by sił starczyło na wykonanie ćwiczeń.
Na miejscu zameldowałem się po niespełna 1,5h jazdy i od razu przystąpiłem do wykonania powtórzeń.
W związku z tym że wykonywałem to ćwiczenie po raz pierwszy w zasadzie każda próba wyglądała inaczej.
A to podjazd zaczynałem jadąc spokojnie ściankę, by tuż za nią mieć tętno na progu strefy 3 ( 152-158 ), lub ćwiczenie zaczynałem tuż za ścianka kończąc zjazd z punktu widokowego.
Różnie wyglądało też samo pokonywanie podjazdów, bo na początku za każdym razem wybierałem dwie pary różnych przełożeń. Rożne były też długości rozjazdów po ćwiczeniu. I jak to często w takich doświadczeniach bywa, najlepiej wyszło mi przed ostatnie 8 powtórzenie.
Ostatni 9 podjazd wykonałem inaczej niż zakładało dzisiejsze ćwiczenie, bo z samego dołu, podjeżdżając najpierw ściankę a potem dalszą część podjazdu aż do punktu widokowego. Wszystko na jednym przełożeniu.
Po tym podjeździe wykonałem króciutki rozjazd a następnie zatrzymałem się na punkcie widokowym i urządziłem sobie zasłużony bufet ...
Powrót do domu wykonałem na tej samej trasie. Na początku spokojnie a potem coraz szybciej, by mimo zmęczenia po podjazdach organizm adoptował się do wysiłku i budował wytrzymałość. Mimo że jechałem cały czas w zakresie 2 i 3 strefy ( 139-158 ), to nie było to aż takie trudne, bo cały czas jechałem z wiatrem.
Końcówka treningu to spokojny rozjazd na ulicach Gałowa i Szamotuł.
P.S.
Mimo że znowu znacznie przekroczyłem zakładany czas treningu, to jestem bardzo zadowolony bo był to trening bardzo treściwy. A oto chyba chodzi w tej części okresu treningowego? Odpocznę jutro podczas 2h E2 :)
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/aitv1nkm3hb5cuja
W sumie pokonałem 98,10km w czasie 3h 42min 41sek ze średnią prędkością 26,5 km/h
HR śr. 143 , HR max. 171 Spalone kalorie; 3222 kcal , Przewyższenie; 570m
Temp. śr. 7 st. C
W tym celu udałem się na "Marianie" do Łężeczek. Droga do celu była bardzo trudna, bo jak zwykle prowadziła pod wiatr :( Musiałem wiec uważać żeby "nie wyjechać" się już na dojeździe i by sił starczyło na wykonanie ćwiczeń.
Na miejscu zameldowałem się po niespełna 1,5h jazdy i od razu przystąpiłem do wykonania powtórzeń.
W związku z tym że wykonywałem to ćwiczenie po raz pierwszy w zasadzie każda próba wyglądała inaczej.
A to podjazd zaczynałem jadąc spokojnie ściankę, by tuż za nią mieć tętno na progu strefy 3 ( 152-158 ), lub ćwiczenie zaczynałem tuż za ścianka kończąc zjazd z punktu widokowego.
Różnie wyglądało też samo pokonywanie podjazdów, bo na początku za każdym razem wybierałem dwie pary różnych przełożeń. Rożne były też długości rozjazdów po ćwiczeniu. I jak to często w takich doświadczeniach bywa, najlepiej wyszło mi przed ostatnie 8 powtórzenie.
Ostatni 9 podjazd wykonałem inaczej niż zakładało dzisiejsze ćwiczenie, bo z samego dołu, podjeżdżając najpierw ściankę a potem dalszą część podjazdu aż do punktu widokowego. Wszystko na jednym przełożeniu.
Po tym podjeździe wykonałem króciutki rozjazd a następnie zatrzymałem się na punkcie widokowym i urządziłem sobie zasłużony bufet ...
![]() |
| Mimo bólu który często przynosi, KOCHAM to miejsce ! |
Końcówka treningu to spokojny rozjazd na ulicach Gałowa i Szamotuł.
P.S.
Mimo że znowu znacznie przekroczyłem zakładany czas treningu, to jestem bardzo zadowolony bo był to trening bardzo treściwy. A oto chyba chodzi w tej części okresu treningowego? Odpocznę jutro podczas 2h E2 :)
Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/aitv1nkm3hb5cuja
W sumie pokonałem 98,10km w czasie 3h 42min 41sek ze średnią prędkością 26,5 km/h
HR śr. 143 , HR max. 171 Spalone kalorie; 3222 kcal , Przewyższenie; 570m
Temp. śr. 7 st. C
Subskrybuj:
Posty (Atom)









