poniedziałek, 12 marca 2012

F3: Interwałowe podjazdy na stojąco ( kompozycja własna ) / Mike

F3: Interwałowe podjazdy na stojąco ( kompozycja własna )

Wyznacz sobie pofałdowana trasę z średniej długości podjazdami. Każdy podjazd pokonuj na twardszym przełożeniu na stojąco. Pilnuj równego rytmu i tempa pedałowania. Prędkość na całej długości podjazdu musi być taka sama. Każdy z podjazdów pokonuj tak samo i w tym samym rytmie. Tętno w 4 i 5a strefie. Pomiędzy podjazdami pedałuj spokojnie w 1 lub 2 strefie. Trening ten rozwija wiele cech, siłę, wytrzymałość siłową, tolerancje laktatu.
( okresy: podstawowy 3, rozbudowa 1 i 2 )

Wiatr!!!! / Mike

W niedziele miało padać więc zapowiadał się długi ciężki trening w deszczu. Na całe szczęście prognozy się nie sprawdziły i zamiast deszczu świeciło słońce… no i wiał wiatr.

Wczoraj wiało naprawdę mocno w porywach 44km/h! W planie miałem to co Pio_Trek ostatnio czyli interwałowe podjazdy na stojąco ( F3 ).
Biorąc poprawkę na wiatr wyruszyłem na zachód w kierunku Sierakowa. Przez pierwsze 1.5h treningu jechałem pod wiatr który jak już wspomniałem był wczoraj huraganowy. Opór był tak duży jakbym przez te 90min jechał pod górę. W sumie dobry trening i to w płaskiej Wielkopolsce:)

Wracając do zaplanowanych ćwiczeń, nie tylko kierunek wiatru decydował o doborze trasy, po drodze do Sierakowa znajduje się kilkanaście kilkuset metrowych podjazdów o średnim nachyleniu. Przed każdym podjazdem zrzucałem na twardsze przełożenie i cały podjazd pokonywałem na stojąco, pilnując równego tempa i prawidłowego rytmu.

Nie musze chyba wspominać ze wiatr wcale nie pomagał… po 1.5h jazdy zrobiłem sobie krótki postój i bufet po czym już z wiatrem w plecy wykonałem kolejne 1.5h treningu.



Trening był bardzo wyczerpujący, w sumie wykonałem 21 podjazdów ostatni już na ulicach Szamotuł. Cieszę się że zaplanowane ćwiczenia udało się wykonać, pomimo zmęczenia trening zaliczam do tych przyjemnych!

02:51:34

Hr avg 141, Hr max 170, dist 75km, spd avg 27.8km/h, asc 235m, kcal 2133, zmęczenie 9

sobota, 10 marca 2012

E1 w deszczu / Mike

Po trzech treningach na dużym obciążeniu dziś wykonałem jazdę regeneracyjną. Cały trening w pierwszej strefie i cały w deszczu. Z rana padało tak sobie za to po południu kiedy wsiadałem na rower rozpadało się na dobre. Mimo to każdy przejechany dziś mm sprawiał mi ogromną przyjemność.

Po wczorajszym trudnym treningu dziś noga jak się spodziewałem bez szału. Natomiast teraz jak siedzę i pisze ten post czuje się lepiej niż przed treningiem… czyli dzisiejsze ćwiczenie przyniosło spodziewany efekt:)

01:37:20

Hr avg 123, Hr max 148, dist 42.60km, spd avg 27.6km/h, kcal 950, zmęczenie 2

Dzień 62 / Podjazdy i hopki na stojąco / PIO_TREK

Normalni w planie miałem dzisiaj 2,5h S3 jednak "NTK" wykasował mi to ćwiczenie i nakazał ruszyć w kierunku Sierakowa gdzie teren jest bardziej pofałdowany bym ...

Ale od początku...
Paręnaście minut po dziesiątej wsiadłem na rower szosowy i ruszyłem na zachód.

Jadąc przez Szamotuły, zauważyłem pewnego jegomościa stojącego przy drodze z mocno zdezelowanym rowerem, który machał ręką bym się zatrzymał. Pomyślałem może potrzebuje jakieś pomocy ( np. pompki, dętki ... ), więc się zatrzymałem. Tymczasem jegomość od razu przedstawił się jako Tadeusz Mańczak Prezes Szamotulskiego Klubu Rowerowego, i zapytał mnie skąd jadę? Z Szamotuł! To nie możliwe bo ja pana nie znam :) Opowiedziałem mu więc o nasze drużynie, a on opowiedział o swoim klubie a potem rozjechaliśmy się w różnych kierunkach.

Wracając jednak do dzisiejszego treningu...
Trener wysłał mnie w kierunku Sierakowa, bym w bardziej pofałdowanym terenie wszystkie podjazdy i hopki, pokonywał na stojąco jadąc równym tempem ale nie wyścigowym.
Jak wymyślił tak zrobiłem :) Łatwo nie było bo pierwsza część trasy prowadziła pod wiatr co jeszcze bardziej utrudniało dzisiejsze ćwiczenia. W sumie wykonałem 15 podjazdów które pokonywałem w różnym czasie; od 30sek do 2min 22sek. Każdy kolejny podjazd był trudniejszy, zwłaszcza te dłuższe, bo znacznie szybciej się "zamulałem" i trudniej było utrzymać równe tempo. Pomiędzy podjazdami odpoczywałem jadąc tzw. "luźną nogą" w drugiej strefie ( 139-151 ).

W drugiej części treningu, choć byłem zmęczony to jechało się znacznie przyjemniej bo z wiatrem w plecy. Po drodze w Chrzypsku zatrzymałem się jeszcze na krótki bufet, a następnie ruszyłem z powrotem w kierunku Szamotuł...


Prawie cały trening przejechałem w deszczu, jednak dzisiaj wcale mi on nie przeszkadzał, a każdy kolejny kilometr mimo zmęczenia cieszył mnie tak samo :)

P.S.
Szczyt lansu; JECHAĆ ZIMĄ PRZEZ WIEŚ TRAKTOREM BEZ KABINY Z ŁYCHĄ Z PRZODU :)

Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/5rvhvn1up4d2sob8

W sumie pokonałem 86,60km w czasie 2h 50min 26sek ze średnią prędkością 30,5 km/h
HR śr. 147 , HR max. 175. Spalone kalorie; 2587 kcal , Przewyższenie; 310m
Temp. śr. 6 st. C

piątek, 9 marca 2012

M2 - podcinanie nogi dzień 3 / Mike

Wracając z pracy czułem się słabo, źle i zasypiałem. Myślałem że z zaplanowanego treningu nic nie wyjdzie. Motywacja oscylowała w granicach -9..

Mimo wszystko wsiadłem na szosę i udałem się tak jak Pio_Trek w kierunku zachodnim, by pierwszą część mieć pod wiatr. I tak jak on dojechałem prawie do Sierakowa.

Wykonywałem dziś ćwiczenie M2 ( tempówki interwałowe ), wykonałem 5 x 12 minut z 6 minutami regeneracji. Powtórzenia jechałem w strefie 4-5a, regeneracja w 1 strefie. Ćwiczenie było naprawdę trudne, 5 x 12 minut na całkowitym bólu i rosnącym zakwaszeniu. I to bez znaczenia czy pod wiatr czy z wiatrem, jedyna różnica to prędkość 30-32km/h pod wiatr i 40-44km/h z wiatrem. No i jeszcze z wiatrem w plecy jest ciszej:)

We wsi Wróblewo mijał mnie Kóniowóz tylko bez Kóni… :) Na koniec rozjazd po Szamotułach.

Trening zaliczam do bardzo trudnych ale pozytywnie rokuje fakt iż na koniec jechał się już przyjemniej i nie byłem całkowicie zajechany.

01:57:02

Hr avg 143, Hr max 169, dist 58.5km, spd avg 30.5km/h, asc 130, kcal 1502, zmęczenie 7

Parafraza dnia: Chodził Lisek koło drogi, po rowerze śmierdzą nogi:)

Dzień 61 / M1 - tempówki ... / PIO_TREK

Na dzisiaj "NTK" zaplanował mi ćwiczenie M1 czyli tempówki.

Tuż przed południem wsiadłem na rower szosowy i ruszyłem pod wiatr na zachód...
Na początek jak zwykle rozgrzewka, tym razem 11 minut w strefie 1 ( 112-138 ), a następnie wykonałem ćwiczenie właściwe składające się z pięciu serii.
Na każdą serie składało się 12 minut tempówki w strefie 3 ( 152-158 ) oraz 6 minut rozjazdu w strefie 1 ( 112-138 ). Jadąc pod wiatr wykonałem 4 tempówki i dojechałem do wsi Kaczlin przed Sierakowem, gdzie zawróciłem i rozpocząłem piąta tempówkę jadąc już z wiatrem. Kończąc pierwsza część treningu zatrzymałem się na przystanku autobusowym we wsi Kłodzisko, gdzie urządziłem sobie mały bufet...


Po krótkim odpoczynku ruszyłem dalej i rozpocząłem druga część treningu, która składała się z czterech serii powtórzeń. Każde powtórzenie zawierało 12 minut jazdy w strefie 2 ( 139-151 ) oraz 6 minut rozjazdu w strefie 1 ( 112-138 ).

W ten sposób dojechałem do Szamotuł, gdzie na koniec jadąc przez Śmiłowo, Jastrowo, Gałowo wykonałem jeszcze około 20 minutowy rozjazd.

P.S.
W trakcie treningu przez chwile gonił mnie pies rasy Bigiel :) Muszę przyznać że dawał radę, biegnąc za mną z prędkością około 32km/h ! Na swoich krótkich łapkach :)

Po za tym pogoda piękna, aż chciało się kręcić nóżkami! Wiosna w drodze :)

Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/c0v3p0a3edv0uff6

W sumie pokonałem 93,50km w czasie 3h 05min 11sek ze średnią prędkością 30,5 km/h
HR śr. 144 , HR max. 160. Spalone kalorie; 2724 kcal , Przewyższenie; 320m
Temp. śr. 8 st. C

czwartek, 8 marca 2012

Podcinanie nogi.. dzień 2 / Mike

W odróżnieniu od Pio_Trka ja jestem grzeczny zdyscyplinowany i słucham poleceń NTK. Więc nie miałem wczoraj kary i mogłem wykonać kolejny dość intensywny trening.

Wracając rowerem pracy na podjazdach wykonywałem mocne intensywne powtórzenia na stojąco dochodząc do 5 strefy :).

W drugiej części treningu z pomagającym wiatrem wykonałem ćwiczenie S3. Koncentrowałem się na zachowaniu równego wysokiego rytmu jak przy jeździe na czas. Całe powtórzenie w pozycji aerodynamicznej, fajnie się jechało prędkość w okolicach 40km/h, nogi dobrze kręciły.

Byłem zaskakująco dobrze zregenerowany po poprzednim treningu podjazdów. Wczorajszy trening choć krótki dał mi również nieźle w kość, na koniec byłem zmęczony, mimo to nie mogę się już doczekać kolejnego aż mnie nosi…:)

Dane z treningu wrzucę później.

środa, 7 marca 2012

Dzień 60 / Karne E1 ... / PIO_TREK

W programie "Super Niania" dzieci za karę siadały w kącie na karnym jeżyku.
Natomiast ja za to że bez konsultacji z "NTK" wydłużyłem wczoraj trening i zwiększyłem jego obciążenie, musiałem dzisiaj zamiast zaplanowanego trzy godzinnego treningu wykonać godzinną karną aktywną regenerację :(

Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/fpbmqrmgpuvsl39m

W sumie pokonałem 29,40km w czasie 1h 03min 06sek ze średnią prędkością 28,1 km/h
HR śr. 127 , HR max. 139. Spalone kalorie; 749 kcal , Przewyższenie; 120m
Temp. śr. 3 st. C

"Rybka" a.d. 2012 / Mike

Wczoraj wykonałem pierwsze w tym sezonie ćwiczenie F2. Ze względów logistycznych musiałem do tego celu wykorzystać „rybkę” w Radojewie. Podjazd średnio się do tego nadaje ale co zrobić lepszej opcji wczoraj nie było…

Po 20 minutowej rozgrzewce wykonałem 6 powtórzeń. Przeciętnie jeden podjazd zajmował mi około 02:40-02:50 minuty. Od samego dołu ( mostek ) do końca podjazdu jechałem na najcięższym przełożeniu, z przodu blat z tyłu najmniejsza zębatka, kadencja w okolicach 50 obrotów i tętno na progu. Nie mogłem mimo potężnego wysiłku i świeżości wejść na dłużej do 5 strefy. Podjazdy jechałem siłowo ale w równym tempie. Odpoczynek wykonywałem dwa razy dłuższy od powtórzeń.

Po zakończeniu ćwiczeń rozpocząłem długi bo ponad godzinny rozjazd do domu. Wiatr wiał z boku i trochę przeszkadzał. Mimo to udało się utrzymać w miarę równe i przyzwoite tempo.

Tak jak Pio_trek napisał mimo przepięknej słonecznej pogody było zimno, zwłaszcza na powrocie gdy wysiłek był mniejszy. Na „rybce” jeszcze jeden kolarz wykonywał swój trening z trym że on jechał krótszy odcinek ( od rozjazdu dróg ), nie było czasu na pogawędki więc jedynie się pozdrowiliśmy.
Ćwiczenie było trudne i bardzo męczące, ale do samego końca treningu starczyło mi sił co mnie cieszy bo forma idzie stopniowo do góry.
Rok temu nawet bym nie pomyślał by ten podjazd na takim przełożeniu atakować…




02:34:14

Hr avg 137, Hr max 177, dist 72km, spd avg 29.5km/h, asc 380m, kcal 1841, zmęczenie 7

wtorek, 6 marca 2012

Dzień 59 / F2 i pierwsza "100" na Erwinie / PIO_TREK

Na dzisiaj "trener" zaplanował mi 3 godziny z ćwiczeniem F2, czyli podjazdami na wysokim przełożeniu.
Żeby wykonać to ćwiczenie pojechałem z Szamotuł przez Pamiątkowo i Górkę do Obiezierza.

Na miejscu zgodnie za zleceniem "najwyższego" wykonałem sześć powtórzeń podjazdu z następującymi po nich rozjazdami. W sumie spędziłem tam ponad pół godziny.

Po wszystkim zmęczony powtórzeniami ruszyłem spokojnie w kierunku Obornik,
a następnie skierowałem się w kierunku Obrzycka. Przed Bąblinem zliczyłem kolejny, tym razem dość krotki podjazd na wysokim przełożeniu. Później po drodze zrobiłem sobie pierwszy mały bufet w czasie jazdy.

Przed Stobnickiem pozdrowiłem się wzajemnie z jadącym z przeciwka kolarzem w stroju CCC.

Dojeżdżając do Obrzycka skręciłem do Piotrowa i pojechałem dalej w kierunku Wronek, przed którymi urządziłem sobie kolejny bufet w drodze. We Wronkach odpocząłem przez dłuższą chwilę na zamkniętym przejeździe kolejowym. Kiedy ruszyłem po podniesieniu rogatek, zaraz po przejechaniu torów kolejowych zaliczyłem kolejny podjazd na wysokim przełożeniu. Z Wronek przez Nową Wieś dotarłem do Karolina.

Cały odcinek od Obornik do Karolina starałem się jechać w drugiej strefie, raz po raz "wyskakując" wyżej :)

Za Karolinem rozpocząłem kończący trening rozjazd, który zakończyłem na ulicach Szamotuł.

Choć niebo było dzisiaj bezchmurne to temperatura powietrza była niska i było mi dość chłodno. Jednak nie przeszkadzało mi to by pokonywać kolejne kilometry.
Mimo wszystko jechało mi się tak dobrze, że dojeżdżając do domu okazało się że "niechcący" zaliczyłem pierwsze w tym roku 100 kilometrow, które jednocześnie były pierwszą "100" na Erwinie :)

Ślad treningu;
http://www.sports-tracker.com/#/workout/Piotrek19754/a7c1ob2ua3aitsk5

W sumie pokonałem 101,30km w czasie 3h 24min 10sek ze średnią prędkością 30 km/h
HR śr. 146 , HR max. 180. Spalone kalorie; 3072 kcal , Przewyższenie; 440m
Temp. śr. 3 st. C