sobota, 9 kwietnia 2011

Dzień przed.. / Mike

Żele kupione, rower umyty i odszykowany, rogale od Bajera odebrane, nogi wypoczęte, serce do walki, i zaje.... samopoczucie. Jednym słowem jutro pierwszy start sezonu 2011:) Będzie ok

Kolano ? / Tomek

Panowie mam do Was pytanie. Po około godzinnej jeździe rowerem, zaczynam odczuwać dziwną dokuczliwość w lewym kolanie. Tak jakby mi cierpło. Nie potrafię tego dokładnie określić. Trochę poczytałem o różnych wadach kolana i nie wiem czy się tym przejmować, czy to może normalne przy takim wysiłku ???

Silny wiatr / Tomek

Dzisiaj z rana zgodnie z sugestią Mike-a zabrałem się za uruchomienie licznika. I muszę przyznać, że zadziałało. Trochę inaczej wyobrażałem sobie zasadę jego działania, ale nie ważne - cel został osiągnięty. Licznik uruchomiony. Wbrew mojej żonie, która była przeciwna mojemu wyjściu z domu w sobotni poranek, udałem się na wyprawę. Kilka razy mijałem oznakowaną już trasę na jutrzejszy Bike Maraton. Trasa może dla zawodowców krótka, ale mnie strasznie wyczerpała.
Rakownia - Kamińsko - Potasze - Owińska - Promnice - wzdłuż Warty do Mściszewa - Murowana Goślina - Rakownia
W sumie licznik pokazał 28 km w czasie 1 godz. i uświadomiło mi to, że byłbym już wstanie dojechać z domu do pracy :) I poważnie o tym myślę we wtorek, kiedy będę odbierać kluczyki hi hi hi.
Spalone kalorie 1300. Jutro trzymam za Was kciuki. Niestety nie będę mógł Wam kibicować na starcie :)

P.S.
Zapomniałem dodać ze wiatr dzisiaj już nie był tak silny jak wczoraj, ale mimo wszystko bardzo uciążliwy.

piątek, 8 kwietnia 2011

Dzień 83 / Trening XC z kamerą / PIO_TREK

Przed treningiem: Ćwiczenia siłowe ( 6 serii x 3 ćwiczenia x 20 powtórzeń  )

Wspólnie z Mike-m zaplanowaliśmy na dzisiaj krótki trening  imitujący trochę pętle XC.
Z Szamotuł pojechaliśmy do Twardowa przez Szczuczyn by następnie wjechać do lasu, mijając groby rodziny Twardowskich skierowaliśmy się lasami w kierunku Obrzycka. Przejeżdżając mostem rzekę Wartę przez Zielonągórę dotarliśmy do Stobnicka. 
Na miejscu wykonaliśmy sześć okrążeń z podjazdami i zjazdami imitującymi wyścig XC, czyli typowy trening interwałowy. Przy każdym okrążeniu montowaliśmy kamerę w innym miejscu (kask Mike-a, kask mój, widelec Mike-a, tył mojej ramy, kierownica Mike-a ). Na pewno wkrótce Mike zmontuje z tego bardzo ciekawy filmik i umieści na blogu :) Pod koniec interwałów zaczął wzmagać się strasznie silny wiatr i postanowiliśmy szybciutko wracać do domu. 
Trasa powrotna również biegła przez Obrzycko z którego dalej asfaltem do Jaryszewa wykonaliśmy mały rozjazd. Później z asfaltu skręciliśmy na Amerykę :) i lasami wróciliśmy do Szczuczyna, kręcąc po drodze kolejny filmik. 
Na koniec na ulicach Szamotuł podążając z wiatrem wykonaliśmy serię sprintów i bardzo szybkiej jazdy uwieczniając wszystko na kolejnym filmie. Tym razem to ja odprowadziłem Mike-a pod dom, a sam wróciłem do swojego. 

W sumie pokonałem 47,87 km w czasie 1h 58min ze średnią prędkością 24,35 km/h ,
HR śr 131 , HR max 187 ale to raczej błąd. Na pętlach miałem w granicach 170.

Po za jednym błędem, dzisiaj pulsometr po wymianie baterii w opasce sprawował się bardzo dobrze.
Idzie ku lepszemu :) Mam nadzieję !
Spalone kalorie; 1587 kcal
Temp; ok. 14 °C , Wiatr; 51 km/h !!!


P.S.
Nowe carbon-owe komponenty w rowerze Mike-a, na żywo wyglądają fantastycznie !!!
Ja natomiast na próbę założyłem poprzedni mostek Mike-a, który jest ok 1-2 cm dłuższy od mojego.
I muszę powiedzieć że rower zrobił się bardziej narowisty, a moja pozycja na nim bardziej "Race-owa".
Nie mylić z "REJS-ową" :)

Wprowadzenie przed startem / Mike

Dziś razem z Pio_trkiem postanowiliśmy wykonać krótszy ale bardziej interwałowy trening. Pojechaliśmy do Stobnicka na nasza pętle interwałową. W sumie zrobiliśmy 6 okrążeń na max-a :) W międzyczasie kręciliśmy filmiki ( postaram się w miarę szybko zmontować jakiś materiał ). Powrót przy huraganowym wietrze... tak huraganowym i mam w dup.. jak go w prognozach nazwą! Drzewa trzeszczały a nad polami unosiły się tumany kurzu, jak podczas burzy piaskowej na pustyni.

Cały czas prowadziliśmy ożywioną konwersacje na tematy przyszłości ludzkości i problemu niżu demograficznego. No dobra o tym nie gadaliśmy ale o innych pierdołach tak :)

Na koniec "rozjazd"... czyli 50km/h przez Szamotuły.  Fajnie było.

Hr avg 139, hr max 188:), dist 46.5km, spd avg 24.9, cad avg 95 asc 335m, kcal 1502, zmęczenie 3.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Carbon :) / Mike

Na urodziny moi przyjaciele zorganizowali mi imrezę niespodziankę. Do tej pory jestem pod wrażeniem... Zaskoczenie było pełne:) Dziękuję wam za to. Jako prezent otrzymałem; odżywki dla sportowców, książki i mostek oraz sztyce carbonową Ritchey WCS :)

Niestety zaistniała potrzeba wymiany kierownicy na nową ( stara miała nie pasująca średnicę do nowego mostka ), miała być z tej samej serii co prezenty, ale niestety 550zł za kiere to lekka przesada, zwłaszcza że zyskuje jedynie 20g. Kupiłem więc potrójnie cieniowana kierownicę wykonaną z aluminium ( Ritchey WCS matt ).

Dziś nowe elementy zamontowałem do roweru oraz wymieniłem linki przerzutek.
W końcu w niedziele zaczynamy sezon wyścigowy :)

Mostek 110mm Ritchey WCS

Sztyca Ritchey WCS

Kierownica Ritchey WSC aluminium


Dziękuje moim dobroczyńcom ! Będe się dla was ścigał :)


Za niskie siodełko / Mike

W nawiązaniu do komentarzy posta "Śnieżycowy Jar" autorstwa Tomka oraz zarzutów jakoby to ja ustawiłem siodełko w pozycji pedal....
Zamieszczam fotografie dokumentująca wysokość siodła w momencie montażu roweru w moim warsztacie. Co właściciel zrobił potem to już niestety obarcza tylko jego :)

24.03.2011

środa, 6 kwietnia 2011

Licznik / Tomek

Mike kurcze rozłożyłem się dzisiaj przy tym liczniku. W instrukcji jest napisane że szczelina pomiędzy tym na szprychach, a tym na widełkach powinna wynosić 5 mm ( z góry przepraszam jak nie używam odpowiedniego słownictwa, ale sekcja turystyczna ma prawo być niezorientowana :) ), a u mnie za cholerę nie ustawie 5 mm, bo ta odległość to ok 25 mm.  Licznik nie działa. Pewnie jakoś rozwiązaliście z Piotrkiem ten problem, może coś doradzicie ???

Dzień 82 / PIO_TREK

Przed treningiem: Ćwiczenia siłowe ( 7 serii x 3 ćwiczenia x 20 powtórzeń  )

Na dzisiaj zaplanowaliśmy wspólnie z Mike-m rozjazd po wczorajszych ćwiczeniach na podjazdach. 
Założeniem było przejechać całą trasę w strefie S1( 112- 138 ). Na początku wydawało się być to łatwe zadanie, bo do Obornik mieliśmy cały czas wiatr w plecy i przemierzyliśmy ten odcinek bardzo szybko i przy bardzo niskich wartościach tętna. Od Obornik sprawy przybrały  już trochę inny obrót bo dostaliśmy wiatrem "po twarzy"i skutecznie nas to wyhamowało. Do tego doszły problemy z pulsometrami (padły wszystkie dwa !!!) i musieliśmy dalej jechać na czuja. Wrzuciliśmy miękkie przełożenia i starając się utrzymywać prędkość minimalną  30km/h podążaliśmy w kierunku Wronek, a właściwie ja podążałem za Mike-m. W mieście Amici/Samsunga przy zamkniętym przejeździe kolejowym urządziłem sobie mały bufet (batony + isostar).
Podnoszące się szlabany dały znak do dalszej jazdy, posadziliśmy tyłki w siodłach i pogoniliśmy nasze rumaki.
Z Wronek do krzyżówki k/Wierzchocina jechaliśmy z bocznym wiatrem, by skręcając na niej w kierunku Dobrojewa dostać wiatr w plecy :) 
P.S.( Dobrojewo jest nie wiedzieć czemu, wsią ZNIENAWIDZONĄ przez Mike-a ? )
Dalsza część treningu przebiegała z Dobrojewa do Ostroroga i zakończyła się w Szamotułach.
Mimo zapowiadanych od rana opadów deszczu, udało na się całą trasę pokonać "sucha stopą". 
Trening bardzo przyjemny, spędzony w bardzo miłym towarzystwie. NAWET NIE ODCZUWAM BRAKU MP3 :) Oby coraz więcej takich "wycieczek" !

...w tym samym czasie pewne dwie piękne niewiasty podążały na rowerach zupełnie inną trasą :)

W sumie pokonałem 75,53 km w czasie 2h 24min ze średnią prędkością 31,41 km/h ,
Ze względu na uszkodzony pulsometr nie mogę podać wartości tętna i spalonych kalorii :(
Temp; ok. 15 °C , Wiatr ; ?

Rozjazd po wczorajszym... / Mike

Dziś w ramach rozjazdu po wczorajszym intensywnym treningu razem z Piotrem machnęliśmy 80km pętle po okolicy. Cały czas pilnowaliśmy by nie wyjść z pierwszej strefy. pierwszy odcinek do Obornik z wiatrem w plecy, lecieliśmy 43-50km/h przy tętnie 110-120:) Odlot...
Praktycznie cała reszta treningu pod wiatr.
Niestety dziś mój pulsometr zaprotestował więc jechałem na wyczucie...

Atmosfera oczywiście wyśmienita. Piotrowi zaostrzyła się cięta riposta:)

Dist 80.4km, kcal około 1700, spd avg 30.6km/h, zmęczenie 3